wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 1

Wyczekiwany rozdział pierwszy znajdziecie tu. Ten rozdział dedykuję Patrycji <3 która od dłuższego czasu namawia mnie na wstawienie pierwszego rozdziału. Życzę miłego czytania.
____________________________________________________________

Obudziły mnie delikatne promyki słońca wydostające się zza rolet. Moje opuchnięte oko dało o sobie znać. Wydarzenia z wczoraj zaprzątały mi głowę. Spojrzałam na zegarek. 7.02, trzeba wstać. Moje kruczoczarne włosy raptownie uniosły się z poduszki.Poszłam do łazienki, spojrzałam w lustro. Cholera jasna! Moja twarz! Twarz była sina i opuchnięta. Zabiję sukę.
Moja nienawiść  stopniowo zmalała. Musiałam się uspokoić, w końcu idę do szkoły. Zeszłam do kuchni, zrobić sobie szybkie śniadanie.
-Cholera jasna, Natalie coś ty ze swoją twarzą zrobiła?!- moja mama, Anne, wydarła się jak oparzona- jak dostanę kolejne zgłoszenie do dyrektora, to sobie inaczej porozmawiamy!!!
-Spokojnie mamo, spadłam ze schodów.-Skłamałam, ale ona łapie każde kłamstwo, które powiem.
-Nat, jedz. Zaraz cię odwiozę.
W pośpiechu zjadłam płatki z mlekiem i ruszyłam po torbę.
-Nat, zaczekaj w samochodzie.Muszę iść po laptopa.
-Poradzę sobie, pójdę do szkoły sama.
-Nie,nie moja panno. Dopóki masz 17 lat jesteś pod moją opieką.
Założyłam słuchawki słuchając mojej ulubionej piosenki.

 https://www.youtube.com/watch?v=rxnuH3QyGC8

-Natalie, jesteśmy już.
-Oke, pa mamo.
Założyłam słuchawki i wyszłam z auta.Przechodząc przez mury szkolne "przeczesywałam" okolice tylko po to żeby zobaczyć Kathrine siedzącą na ławce z Pablo. Co ona z nim zrobiła- z normalnego chłopaka zrobił się laluś i pedałek- żałosne. Szłam dalej nie patrząc już na nic, aż wpadłam na kogoś i rozsypały mi się zeszyty. Chłopak podniósł książki, a wtedy ujrzałam jego zielone oczy  które były niesamowite.
-Harry jestem.-Rzucił pogodnie dobrze zbudowany lokers przy czym wystawił na wierzch szereg śnieżnobiałych zębów.
-Nie pytałam cię o imię- powiedziałam oschle.
-Popełniłem błąd czy ty taka zawsze jesteś?
- Harry czy jak ci tam, odwal się!
-Jeszcze się spotkamy- jego tęczówki spoglądały na mnie zadziornie.
Poszłam do klasy. Siedziała tam już ta suka-Kat. Nienawidziłam jej przez prochy i alkohol. Kto by pomyślał, że jeszcze  rok temu byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Wszystko się spieprzyło. Teraz jest moim wrogiem i nasyła na mnie swoich kumpli.
Usiadłam w ławce-siedziałam sama, jedyne miejsce wolne w klasie. Nagle wpadł nauczyciel z 10 minutowym spóźnieniem.
-Siadajcie, muszę wam kogoś przedstawić. Nowego ucznia waszej klasy!- rzekł nauczyciel,po czym do klasy wszedł znajomy mi chłopak-Harry.

-To jest Harry Styles. Harry, usiądź tam koło Nathalie.
W odpowiedzi było widać jego cwany uśmiech. Dosiadł się do mnie. Czułam pewien dyskomfort w brzuchu i to nie były motyle, ale ćmy.
-A więc masz na imię Nathalie?
- Mów mi Nat. Czemu akurat ta klasa?
- W innej mnie nie chcieli.
-Przecież to jest najgorsza klasa, a ty na ćpuna ani gangstera nie wyglądasz.
- Dużo o mnie nie wiesz. A ty co tu robisz?
- Dużo o mnie nie wiesz. Harry na tej przerwie będę mogła cię oprowadzić.
- Z chęcią.
Jego uśmiech i ta iskra w oku nie daje mi spokoju. Lekcja matematyki przebiegła luźnie z powodu nowej osoby w klasie, ale nikt z nim nie rozmawiał. W pewnym momencie po klasie rozległ się dźwięk dzwonka i już po chwili klasa opustoszała.
- Nat, idziesz?
-Tak, już idę. - Znowu ten cwany uśmiech.
Zaczęłam "wycieczkę" po szkole.
-Nat? - pytająco spojrzałam na Harrego, który przed chwilą zwrócił moją uwagę.- Mów mi Hazz.
-Ok- uśmiechnęłam się głęboko oddychając w duchu.
-Tak poza tym czemu jesteś w tej klasie?
- Hazz, dowiesz się w swoim czasie.
Widać było jego zrezygnowanie z rozmowy. Dalsza część oprowadzania była jak wycieczka turystyczna, opowiadanie o różnych zakątkach nie wkraczając w temat rozmowy osobistej.
Było już po lekcjach, Hazz odprowadził mnie do biblioteki.
-Spotkamy się jeszcze piękna?
-Może?
-Zadziorna z ciebie kotka.
-Hazz!!- uderzyłam go mocno w bark.
-Ałłłłł?!
-Masz za swoje.
- Jesteś z tego dumna??!
-Może?
-Gdzie teraz idziesz?
-Do domu.
-Mogę cię odprowadzić?
-To chodź.
-Opowiesz mi coś o sobie?
- Najpierw ty o sobie.
Umilkł. Trwaliśmy chwilę w tej niezręcznej chwili. Postanowiłam zrobić pierwszy krok.
-Harreh? Może pójdziesz ze mną dzisiaj do klubu?
-Tak. Brzmi świetnie.
Co mnie opętało?! Przecież nic o nim nie wiem!
-Tylko jest pewien problem...- spojrzałam na Harrego, który nie pewnie zaczął dialog-...nie mam w co się ubrać, a mieszkam na końcu tego miasta przy porcie. Chyba nie będę mógł z tobą iść.
- Harry, chodź ze mną mama na pewno da mi kasę i sobie coś kupimy!- mówiąc to zastanawiałam się co ze mną nie tak.Chyba się zakochałam.

1 komentarz:

  1. Juuuuuupi, na początek dziękuję za dedyka <3
    Największym plusem jest to, że mogę to sobie dokładnie wyobrazić, a nie tak jak niektóre opowiadania :3
    Co prawda akcja się za szybko rozkręciła, ale co tam xd
    Ogólnie podoba mi się i IDUICGSHHdxU w końcu dodałaś ! Cieszę się :'' 3 Wspaniałość :)

    OdpowiedzUsuń