środa, 19 czerwca 2013

Rozdział 2.

- Harry, chodź ze mną mama na pewno da mi kasę i sobie coś kupimy!- mówiąc to zastanawiałam się co ze mną nie tak.Chyba się zakochałam.

 Droga do mojego domu przebiegła wesoło, rozmawiałam z Harrym o różnych rzeczach.
Chyba się nieco zbliżyliśmy do siebie.
-Więc mówisz, że Kat była twoją przyjaciółką?- Hazz wciąż nie mógł w to uwierzyć.
-Tak, Pablo też.
Doszliśmy do domu. wyjęłam z plecaka klucze i przekręciłam zamek.
- Mamo jesteś w domu? Mamooo!!
-Nat, pali się czy co?! Oo nie wiedziałam, że przyprowadziłaś przyjaciela.
- Mamo, to jest Harry. Harry to moja mama, Anne- wymienili się uściskami dłoni- Mamo dałabyś mi 1000 zł na zakupy? Wybieram się z Harrym do klubu a nie mamy w co się ubrać.
- Masz- wręczyła mi moją kartę kredytową.
-Dziękuje. Chodź, pójdziemy jeszcze do mnie do pokoju.- pociągnęłam go za rękaw, wciągając na schody.
-To twój pokój? Ładnie tu masz.
-Dziękuje.
Rozejrzałam się szybko po pokoju w poszukiwaniu bielizny, aby Hazz nie miał na co patrzeć.
-Kim jest ten chłopak?- wskazał na zdjęcie moje z brunetem.
- To mój były...-próbowałam wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji.
-Twój były? Po co trzymasz jego fotkę?
Podeszłam szybkim krokiem do Harrego i wyrwałam mu ramkę ze zdjęciem, po czym wypadła mi z ręki i się rozbiła. Lokowaty pomógł mi pozbierać odłamki ramki.
Złapałam Harrego za rękaw i wybiegliśmy z domu. Szybko trafiliśmy do centrum handlowego.
-Harreh, chodź na chwilę-zawołałam z przebieralni.
Spokojnym krokiem podszedł pod pomieszczenie.
-Czy coś się stało?- nie mógł opanować śmiechu.
Wyjrzałam zza kotary, złapałam towarzysza za koszulkę i wciągnęłam do pomieszczenia. Przybiłam go do ściany i zablokowałam mu nogi aby nie mógł się poruszyć. Nachylił głowę naprzeciwko mojej i delikatnie musnął moją dolną wargę. Poczułam się jak w niebie. Wszystko było takie wyraziste. Tym razem to ja go musnęłam po ustach. Wydał z siebie cichy jęk.
- Chyba coś do ciebie czuję-ledwo wypowiedział ze swoich ust loczek.
-Może ja do ciebie też?
W odpowiedzi usłyszałam jego rytmiczny śmiech zadowolenia.
-Emm, może tak coś kupimy?-zapytałam
- Ouu, ok. Chodź.
Cały czas zadawałam sobie pytanie czy ja coś do niego czuję?
-Harry, co myślisz o tej koszuli w kratę i tych czarnych rurkach?
-Słodko, weź jeszcze te białe converse. A ja w co mam się ubrać?
-Weź tą koszulę i te rurki oraz te converse. - Haha, nie wierzę ubrałam go tak jak sama się ubrałam :P.Stanęliśmy przed lustrem.

-Wyglądamy jak para...- pogodny uśmiech przy wypowiadaniu tych słów pojawił się u Hazzy. Popchnęłam go delikatnie. Uśmiechnął się szeroko. Nie widziałam go nigdy takiego...takiego szczęśliwego.
-Masz weź jeszcze tą czapkę- wręczyłam mu czapkę smerfa :3.
-Ty też ją weź. Pasujemy do siebie.
Udałam że nie słyszałam tych słów i poszłam dalej. Ruszyliśmy w stronę domu. Nagle zauważyłam znajomego chłopaka.Ja pierdolę!! To jest Jake! Mój były chłopak,były nie były nie wiem podobno jestem jeszcze jego dziewczyną.
-Harry, chodź tu! Idziemy na lody.
-Oke.
-Pospiesz się!
-No już idę.Nie dramatyzuj.
-Hazz!
Wbiegliśmy do tej lodziarni, a klienci patrzy na nas jakby coś nas goniło. Wybuchliśmy gromkim śmiechem. Podeszliśmy do lady.
-Ja poproszę gałkę truskawkowych, czekoladowych i waniliowych.
-Ja też.
Wyszliśmy  lodziarni kierując się w stronę domu. Nagle poczułam czyjeś ręce na moich oczach.
-Zgadnij kto to?!- powiedział ochrypły głos.

1 komentarz:

  1. Kto to ? : o Faaaajnie się skończyło Cx i ogólnie ekstra :D

    OdpowiedzUsuń