- Harry, chodź ze mną mama na pewno da mi kasę i sobie coś kupimy!- mówiąc to zastanawiałam się co ze mną nie tak.Chyba się zakochałam.
Droga do mojego domu przebiegła wesoło, rozmawiałam z Harrym o różnych rzeczach.
Chyba się nieco zbliżyliśmy do siebie.
-Więc mówisz, że Kat była twoją przyjaciółką?- Hazz wciąż nie mógł w to uwierzyć.
-Tak, Pablo też.
Doszliśmy do domu. wyjęłam z plecaka klucze i przekręciłam zamek.
- Mamo jesteś w domu? Mamooo!!
-Nat, pali się czy co?! Oo nie wiedziałam, że przyprowadziłaś przyjaciela.
- Mamo, to jest Harry. Harry to moja mama, Anne- wymienili się uściskami dłoni- Mamo dałabyś mi 1000 zł na zakupy? Wybieram się z Harrym do klubu a nie mamy w co się ubrać.
- Masz- wręczyła mi moją kartę kredytową.
-Dziękuje. Chodź, pójdziemy jeszcze do mnie do pokoju.- pociągnęłam go za rękaw, wciągając na schody.
-To twój pokój? Ładnie tu masz.
-Dziękuje.
Rozejrzałam się szybko po pokoju w poszukiwaniu bielizny, aby Hazz nie miał na co patrzeć.
-Kim jest ten chłopak?- wskazał na zdjęcie moje z brunetem.
- To mój były...-próbowałam wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji.
-Twój były? Po co trzymasz jego fotkę?
Podeszłam szybkim krokiem do Harrego i wyrwałam mu ramkę ze zdjęciem, po czym wypadła mi z ręki i się rozbiła. Lokowaty pomógł mi pozbierać odłamki ramki.
Złapałam Harrego za rękaw i wybiegliśmy z domu. Szybko trafiliśmy do centrum handlowego.
-Harreh, chodź na chwilę-zawołałam z przebieralni.
Spokojnym krokiem podszedł pod pomieszczenie.
-Czy coś się stało?- nie mógł opanować śmiechu.
Wyjrzałam zza kotary, złapałam towarzysza za koszulkę i wciągnęłam do pomieszczenia. Przybiłam go do ściany i zablokowałam mu nogi aby nie mógł się poruszyć. Nachylił głowę naprzeciwko mojej i delikatnie musnął moją dolną wargę. Poczułam się jak w niebie. Wszystko było takie wyraziste. Tym razem to ja go musnęłam po ustach. Wydał z siebie cichy jęk.
- Chyba coś do ciebie czuję-ledwo wypowiedział ze swoich ust loczek.
-Może ja do ciebie też?
W odpowiedzi usłyszałam jego rytmiczny śmiech zadowolenia.
-Emm, może tak coś kupimy?-zapytałam
- Ouu, ok. Chodź.
Cały czas zadawałam sobie pytanie czy ja coś do niego czuję?
-Harry, co myślisz o tej koszuli w kratę i tych czarnych rurkach?
-Słodko, weź jeszcze te białe converse. A ja w co mam się ubrać?
-Weź tą koszulę i te rurki oraz te converse. - Haha, nie wierzę ubrałam go tak jak sama się ubrałam :P.Stanęliśmy przed lustrem.
-Wyglądamy jak para...- pogodny uśmiech przy wypowiadaniu tych słów pojawił się u Hazzy. Popchnęłam go delikatnie. Uśmiechnął się szeroko. Nie widziałam go nigdy takiego...takiego szczęśliwego.
-Masz weź jeszcze tą czapkę- wręczyłam mu czapkę smerfa :3.
-Ty też ją weź. Pasujemy do siebie.
Udałam że nie słyszałam tych słów i poszłam dalej. Ruszyliśmy w stronę domu. Nagle zauważyłam znajomego chłopaka.Ja pierdolę!! To jest Jake! Mój były chłopak,były nie były nie wiem podobno jestem jeszcze jego dziewczyną.
-Harry, chodź tu! Idziemy na lody.
-Oke.
-Pospiesz się!
-No już idę.Nie dramatyzuj.
-Hazz!
Wbiegliśmy do tej lodziarni, a klienci patrzy na nas jakby coś nas goniło. Wybuchliśmy gromkim śmiechem. Podeszliśmy do lady.
-Ja poproszę gałkę truskawkowych, czekoladowych i waniliowych.
-Ja też.
Wyszliśmy lodziarni kierując się w stronę domu. Nagle poczułam czyjeś ręce na moich oczach.
-Zgadnij kto to?!- powiedział ochrypły głos.
Impossible
środa, 19 czerwca 2013
wtorek, 18 czerwca 2013
Rozdział 1
Wyczekiwany rozdział pierwszy znajdziecie tu. Ten rozdział dedykuję Patrycji <3 która od dłuższego czasu namawia mnie na wstawienie pierwszego rozdziału. Życzę miłego czytania.
____________________________________________________________
Obudziły mnie delikatne promyki słońca wydostające się zza rolet. Moje opuchnięte oko dało o sobie znać. Wydarzenia z wczoraj zaprzątały mi głowę. Spojrzałam na zegarek. 7.02, trzeba wstać. Moje kruczoczarne włosy raptownie uniosły się z poduszki.Poszłam do łazienki, spojrzałam w lustro. Cholera jasna! Moja twarz! Twarz była sina i opuchnięta. Zabiję sukę.
Moja nienawiść stopniowo zmalała. Musiałam się uspokoić, w końcu idę do szkoły. Zeszłam do kuchni, zrobić sobie szybkie śniadanie.
-Cholera jasna, Natalie coś ty ze swoją twarzą zrobiła?!- moja mama, Anne, wydarła się jak oparzona- jak dostanę kolejne zgłoszenie do dyrektora, to sobie inaczej porozmawiamy!!!
-Spokojnie mamo, spadłam ze schodów.-Skłamałam, ale ona łapie każde kłamstwo, które powiem.
-Nat, jedz. Zaraz cię odwiozę.
W pośpiechu zjadłam płatki z mlekiem i ruszyłam po torbę.
-Nat, zaczekaj w samochodzie.Muszę iść po laptopa.
-Poradzę sobie, pójdę do szkoły sama.
-Nie,nie moja panno. Dopóki masz 17 lat jesteś pod moją opieką.
Założyłam słuchawki słuchając mojej ulubionej piosenki.
https://www.youtube.com/watch?v=rxnuH3QyGC8
-Natalie, jesteśmy już.
-Oke, pa mamo.
Założyłam słuchawki i wyszłam z auta.Przechodząc przez mury szkolne "przeczesywałam" okolice tylko po to żeby zobaczyć Kathrine siedzącą na ławce z Pablo. Co ona z nim zrobiła- z normalnego chłopaka zrobił się laluś i pedałek- żałosne. Szłam dalej nie patrząc już na nic, aż wpadłam na kogoś i rozsypały mi się zeszyty. Chłopak podniósł książki, a wtedy ujrzałam jego zielone oczy które były niesamowite.
-Harry jestem.-Rzucił pogodnie dobrze zbudowany lokers przy czym wystawił na wierzch szereg śnieżnobiałych zębów.
-Nie pytałam cię o imię- powiedziałam oschle.
-Popełniłem błąd czy ty taka zawsze jesteś?
- Harry czy jak ci tam, odwal się!
-Jeszcze się spotkamy- jego tęczówki spoglądały na mnie zadziornie.
Poszłam do klasy. Siedziała tam już ta suka-Kat. Nienawidziłam jej przez prochy i alkohol. Kto by pomyślał, że jeszcze rok temu byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Wszystko się spieprzyło. Teraz jest moim wrogiem i nasyła na mnie swoich kumpli.
Usiadłam w ławce-siedziałam sama, jedyne miejsce wolne w klasie. Nagle wpadł nauczyciel z 10 minutowym spóźnieniem.
-Siadajcie, muszę wam kogoś przedstawić. Nowego ucznia waszej klasy!- rzekł nauczyciel,po czym do klasy wszedł znajomy mi chłopak-Harry.
-To jest Harry Styles. Harry, usiądź tam koło Nathalie.
W odpowiedzi było widać jego cwany uśmiech. Dosiadł się do mnie. Czułam pewien dyskomfort w brzuchu i to nie były motyle, ale ćmy.
-A więc masz na imię Nathalie?
- Mów mi Nat. Czemu akurat ta klasa?
- W innej mnie nie chcieli.
-Przecież to jest najgorsza klasa, a ty na ćpuna ani gangstera nie wyglądasz.
- Dużo o mnie nie wiesz. A ty co tu robisz?
- Dużo o mnie nie wiesz. Harry na tej przerwie będę mogła cię oprowadzić.
- Z chęcią.
Jego uśmiech i ta iskra w oku nie daje mi spokoju. Lekcja matematyki przebiegła luźnie z powodu nowej osoby w klasie, ale nikt z nim nie rozmawiał. W pewnym momencie po klasie rozległ się dźwięk dzwonka i już po chwili klasa opustoszała.
- Nat, idziesz?
-Tak, już idę. - Znowu ten cwany uśmiech.
Zaczęłam "wycieczkę" po szkole.
-Nat? - pytająco spojrzałam na Harrego, który przed chwilą zwrócił moją uwagę.- Mów mi Hazz.
-Ok- uśmiechnęłam się głęboko oddychając w duchu.
-Tak poza tym czemu jesteś w tej klasie?
- Hazz, dowiesz się w swoim czasie.
Widać było jego zrezygnowanie z rozmowy. Dalsza część oprowadzania była jak wycieczka turystyczna, opowiadanie o różnych zakątkach nie wkraczając w temat rozmowy osobistej.
Było już po lekcjach, Hazz odprowadził mnie do biblioteki.
-Spotkamy się jeszcze piękna?
-Może?
-Zadziorna z ciebie kotka.
-Hazz!!- uderzyłam go mocno w bark.
-Ałłłłł?!
-Masz za swoje.
- Jesteś z tego dumna??!
-Może?
-Gdzie teraz idziesz?
-Do domu.
-Mogę cię odprowadzić?
-To chodź.
-Opowiesz mi coś o sobie?
- Najpierw ty o sobie.
Umilkł. Trwaliśmy chwilę w tej niezręcznej chwili. Postanowiłam zrobić pierwszy krok.
-Harreh? Może pójdziesz ze mną dzisiaj do klubu?
-Tak. Brzmi świetnie.
Co mnie opętało?! Przecież nic o nim nie wiem!
-Tylko jest pewien problem...- spojrzałam na Harrego, który nie pewnie zaczął dialog-...nie mam w co się ubrać, a mieszkam na końcu tego miasta przy porcie. Chyba nie będę mógł z tobą iść.
- Harry, chodź ze mną mama na pewno da mi kasę i sobie coś kupimy!- mówiąc to zastanawiałam się co ze mną nie tak.Chyba się zakochałam.
____________________________________________________________
Obudziły mnie delikatne promyki słońca wydostające się zza rolet. Moje opuchnięte oko dało o sobie znać. Wydarzenia z wczoraj zaprzątały mi głowę. Spojrzałam na zegarek. 7.02, trzeba wstać. Moje kruczoczarne włosy raptownie uniosły się z poduszki.Poszłam do łazienki, spojrzałam w lustro. Cholera jasna! Moja twarz! Twarz była sina i opuchnięta. Zabiję sukę.
Moja nienawiść stopniowo zmalała. Musiałam się uspokoić, w końcu idę do szkoły. Zeszłam do kuchni, zrobić sobie szybkie śniadanie.
-Cholera jasna, Natalie coś ty ze swoją twarzą zrobiła?!- moja mama, Anne, wydarła się jak oparzona- jak dostanę kolejne zgłoszenie do dyrektora, to sobie inaczej porozmawiamy!!!
-Spokojnie mamo, spadłam ze schodów.-Skłamałam, ale ona łapie każde kłamstwo, które powiem.
-Nat, jedz. Zaraz cię odwiozę.
W pośpiechu zjadłam płatki z mlekiem i ruszyłam po torbę.
-Nat, zaczekaj w samochodzie.Muszę iść po laptopa.
-Poradzę sobie, pójdę do szkoły sama.
-Nie,nie moja panno. Dopóki masz 17 lat jesteś pod moją opieką.
Założyłam słuchawki słuchając mojej ulubionej piosenki.
https://www.youtube.com/watch?v=rxnuH3QyGC8
-Natalie, jesteśmy już.
-Oke, pa mamo.
Założyłam słuchawki i wyszłam z auta.Przechodząc przez mury szkolne "przeczesywałam" okolice tylko po to żeby zobaczyć Kathrine siedzącą na ławce z Pablo. Co ona z nim zrobiła- z normalnego chłopaka zrobił się laluś i pedałek- żałosne. Szłam dalej nie patrząc już na nic, aż wpadłam na kogoś i rozsypały mi się zeszyty. Chłopak podniósł książki, a wtedy ujrzałam jego zielone oczy które były niesamowite.
-Harry jestem.-Rzucił pogodnie dobrze zbudowany lokers przy czym wystawił na wierzch szereg śnieżnobiałych zębów.
-Nie pytałam cię o imię- powiedziałam oschle.
-Popełniłem błąd czy ty taka zawsze jesteś?
- Harry czy jak ci tam, odwal się!
-Jeszcze się spotkamy- jego tęczówki spoglądały na mnie zadziornie.
Poszłam do klasy. Siedziała tam już ta suka-Kat. Nienawidziłam jej przez prochy i alkohol. Kto by pomyślał, że jeszcze rok temu byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Wszystko się spieprzyło. Teraz jest moim wrogiem i nasyła na mnie swoich kumpli.
Usiadłam w ławce-siedziałam sama, jedyne miejsce wolne w klasie. Nagle wpadł nauczyciel z 10 minutowym spóźnieniem.
-Siadajcie, muszę wam kogoś przedstawić. Nowego ucznia waszej klasy!- rzekł nauczyciel,po czym do klasy wszedł znajomy mi chłopak-Harry.
-To jest Harry Styles. Harry, usiądź tam koło Nathalie.
W odpowiedzi było widać jego cwany uśmiech. Dosiadł się do mnie. Czułam pewien dyskomfort w brzuchu i to nie były motyle, ale ćmy.
-A więc masz na imię Nathalie?
- Mów mi Nat. Czemu akurat ta klasa?
- W innej mnie nie chcieli.
-Przecież to jest najgorsza klasa, a ty na ćpuna ani gangstera nie wyglądasz.
- Dużo o mnie nie wiesz. A ty co tu robisz?
- Dużo o mnie nie wiesz. Harry na tej przerwie będę mogła cię oprowadzić.
- Z chęcią.
Jego uśmiech i ta iskra w oku nie daje mi spokoju. Lekcja matematyki przebiegła luźnie z powodu nowej osoby w klasie, ale nikt z nim nie rozmawiał. W pewnym momencie po klasie rozległ się dźwięk dzwonka i już po chwili klasa opustoszała.
- Nat, idziesz?
-Tak, już idę. - Znowu ten cwany uśmiech.
Zaczęłam "wycieczkę" po szkole.
-Nat? - pytająco spojrzałam na Harrego, który przed chwilą zwrócił moją uwagę.- Mów mi Hazz.
-Ok- uśmiechnęłam się głęboko oddychając w duchu.
-Tak poza tym czemu jesteś w tej klasie?
- Hazz, dowiesz się w swoim czasie.
Widać było jego zrezygnowanie z rozmowy. Dalsza część oprowadzania była jak wycieczka turystyczna, opowiadanie o różnych zakątkach nie wkraczając w temat rozmowy osobistej.
Było już po lekcjach, Hazz odprowadził mnie do biblioteki.
-Spotkamy się jeszcze piękna?
-Może?
-Zadziorna z ciebie kotka.
-Hazz!!- uderzyłam go mocno w bark.
-Ałłłłł?!
-Masz za swoje.
- Jesteś z tego dumna??!
-Może?
-Gdzie teraz idziesz?
-Do domu.
-Mogę cię odprowadzić?
-To chodź.
-Opowiesz mi coś o sobie?
- Najpierw ty o sobie.
Umilkł. Trwaliśmy chwilę w tej niezręcznej chwili. Postanowiłam zrobić pierwszy krok.
-Harreh? Może pójdziesz ze mną dzisiaj do klubu?
-Tak. Brzmi świetnie.
Co mnie opętało?! Przecież nic o nim nie wiem!
-Tylko jest pewien problem...- spojrzałam na Harrego, który nie pewnie zaczął dialog-...nie mam w co się ubrać, a mieszkam na końcu tego miasta przy porcie. Chyba nie będę mógł z tobą iść.
- Harry, chodź ze mną mama na pewno da mi kasę i sobie coś kupimy!- mówiąc to zastanawiałam się co ze mną nie tak.Chyba się zakochałam.
środa, 12 czerwca 2013
Wstęp :*
Jest to mój drugi blog.Tym razem ten będzie tylko o Harrym. Będę pisała fanfiction, przynajmniej tak mi się wydaje. Najpierw muszę go napisać :P Więc cierpliwie ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

